Nie po drodze

~

Główna treść

Szczerze i na temat- Grochu !

DATA: 18.05.2014

Szczerze i na temat- Grochu !

Dzisiaj prezentujemy wywiad z „Grochem”. Człowiekiem który otworzył nam oczy i umysł. To właśnie Michał i jego blog (www.breakdacycle.com) pokazał nam że czasami warto iść „NIEPODRODZE” i zainspirował nas do naszej podróży.

Dziś szczerze i na temat poopowiada nam niezwykle interesująca osoba... z coraz rzadziej spotykaną ideologią – dla której rodzina, szczęście i beztroska mają większą wartość niż pieniądze i otaczanie się rzeczami materialnymi. Sami przeczytajcie!                                                                                                                                   

1. W większości przypadków Polacy emigrują za granicę po lepiej płatną pracę czy „lepszy poziom życia”… W tym przypadku wybierają życie w Niemczech, Anglii czy Skandynawii. Ty wyjechałeś na Filipiny… Może opowiesz nam co skłoniło Cię do pójścia „pod prąd”- co było dla Ciebie impulsem i skąd w ogóle taki pomysł ?

Na wstępie chciałbym przywitać wszystkich czytelników bloga Cecylii i Piotra i jeszcze raz pogratulować im za ich piękną wyprawę na rowerach. Tak trzymać!!!

Cały pomysł ze zmianą w życiu rodził się w mojej głowie już od dłuższego czasu. Miałem stabilne życie, mieszkałem i pracowałem w Warszawie ale coś wewnątrz mówiło mi, że to nie jest moje miejsce. Źle się czułem z tym wszystkim, czułem jak życie umyka mi przez palce.

Praca od Poniedziałku do Piątku i tak mijał tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem. To nie było dla mnie. Życie jest krótkie i szkoda mi było spędzić czas robiąc to samo przez kolejne lata i tak do wyczerpania organizmu lub jak bym dożył to do emerytury. Po za tym dzisiejsze czasy są niepewne i nie znasz dnia i godziny co się tobie przydarzy.

Chciałem zrobić coś innego, przeżyć przygodę, znaleźć sposób na inne życie. W dzisiejszych czasach dużo rzeczy mamy narzucanych przez system, kontrolę, inwigilację, jakieś dziwne i ciężkie do zrozumienia reguły. W pracy spędzamy większość naszego życia i to z ludźmi dla nas tak naprawdę obcymi. Gdzie jest w tym wszystkim czas dla naszych bliskich, dla naszej rodziny, czas dla samego siebie.

Oczywiście nie wszyscy tak mają i nawet niektórym to pasuje. Niektórzy nie mają innego wyjścia i muszą pracować, walczyć i być w tym całym systemie. Jeżeli chodzi o wyjazdy za granicę w poszukiwaniu lepszej pracy czy kariery. Tak jak powiedziałem niektórzy mają takie sytuacje życiowe, że nie mają innego wyboru ponieważ w małych miasteczkach w Polsce nie ma pracy lub są inne niekorzystne dla nich warunki. Ja też pracowałem w Anglii i moim zdaniem życie w innych podobnych krajach wygląda tak samo: praca, dom, praca. Nie ma większej różnicy czy mieszkasz w Anglii, Francji czy w Nowym Jorku. Tylko w innych krajach są inne pensje i to życie może trochę inaczej wygląda. Możesz sobie na więcej pozwolić, więcej przedmiotów kupić itd.

Finalnie do grobu nie zabierzesz tych wszystkich zakupionych rzeczy i pieniędzy oraz jeżeli nie odnalazłeś szczęścia w jakimś miejscu to na sam koniec możesz być trochę zawiedziony. Jeszcze raz to powiem, wszystko zależy od człowieka, od jego sytuacji, co go w życiu kręci, co lubi robić. Jesteśmy wolni i sami podejmujemy życiowe decyzję – tak generalnie powinno być.

Ja osobiście nie byłem i nie jestem w stanie brać w tym udziału w tym całym wyścigu szczurów. Temat „kariera” nie jest dla mnie, to mnie nie kręci. Ja wolę skromne, proste życie wraz z moją rodziną. Bez udawania, że jestem kimś innym, noszenia „maski” każdego dnia, budzenia się każdego ranka z jakimś dziwnym lękiem, tłumaczenia się obcym ludziom.

Wiedziałem, że taki tryb życia mnie wykończy a chyba to nasze krótkie życie powinno być spędzone jak najlepiej. Zawsze miałem marzenie by powrócić do natury.  Dla tego od dłuższego czasy myślałem żeby przeprowadzić się w Bieszczady (to była taka pierwsza myśl). Po zastanowieniu się doszedłem do wniosku, że to może być słaby pomysł: zima, nadal jestem w Polsce i nie ma tam egzotyki.

Chodziło mi o wyzwanie, odnalezienia się w kompletnie nowej kulturze. Chciałem poznać techniki przetrwania bez użycia pieniędzy, doznać nowych doświadczeń, poczuć nowe smaki i zapachy. Szukałem miejsca gdzie będzie cały czas ciepło, gdzie będzie morze, cisza i spokój.

Teraz mogę powiedzieć, że nie ma raju na ziemi. Wszędzie są plusy i minusy życia, wszędzie musisz walczyć o przetrwanie tylko wszystko zależy jaką drogę sobie obierzesz. Wszystko zależy od człowieka , jego potrzeb i co go w życiu kręci. 

Ja znalazłem swoje miejsce na ziemi i jestem tutaj szczęśliwy. Zaryzykuję i powiem, że marzenia się spełniają, tylko trzeba je konsekwentnie realizować.

2. Już wiemy że szukałeś czegoś innego, ale dlaczego Twój wybór padł akurat na Filipiny ?

Wybór Filipin padł trochę przypadkowo. W tej całej misji, w celu wyjazdu nie byłem sam. Całą tą przygodę planowałem wraz z moimi trzema przyjaciółmi. Najpierw był pomysł by ruszyć do Ameryki Południowej ale jakoś szybko ten pomysł się rozpłynął. Później myśleliśmy o Tajlandii, ale po dłuższym namyśle doszliśmy do wniosku, że to też nie dla nas miejsce. Pewnego dnia zadzwonił do mnie kumpel i zaproponował Filipiny: 7000 wysp, tropikalne klimaty, tanio, katolicy, większość mówi po angielsku i jeszcze nie tak do końca popularne miejsce. Od razu zapadła decyzja, że lecimy na Filipiny.

Teraz już wiem, że w życiu nie ma przypadków. Padło tylko pytanie, którą tu z wysp wybrać.

Wysłaliśmy zapytanie na turystyczne forum internetowe i otrzymaliśmy wiadomość:” czego oczekujecie od miejsca, czy ciszy i spokoju, imprez czy jakiś innych atrakcji”. Od razu odpisaliśmy, że chcemy ciszę i spokój. Po paru dniach dostaliśmy odpowiedź żeby jechać na wyspę Bantayan.

Wysłaliśmy zapytanie do różnych miejsc noclegowych o ofertę cenową na trzy miesiące. Wybraliśmy najlepszą i tak znaleźliśmy się na wyspie. Od razu zakochaliśmy się w tym miejscu, miłość od pierwszego spojrzenia. To jest stwierdzenie dwuznaczne ponieważ zakochałem się w tym miejscu oraz poznałem tutaj moją żonę z która mam już dzieci i jesteśmy po ślubie. Więc dlatego mówię, że przypadków nie ma.

3. Większość z nas potrafi sobie wyobrazić jak wygląda dzień powszedni człowieka na „etacie”. Standard to praca od 7 do 15 lub od 10 do 18… W większym mieście musimy jeszcze poświęcić czas na dojazdy (dostosować się do komunikacji miejskiej lub uwzględnić korki) a w mniejszym modlić się żeby ta praca w ogóle była… Kiedy zatem żyć- wychowywać dzieci, spotykać się ze znajomymi, rozwijać swoje pasje i zainteresowania… Może zdradzisz nam jak wygląda Twoja codzienność ?

Żyję już tutaj prawię pięć lat i w ciągu tego czasu moje życie codzienne wyglądało różnie. Na samym początku żyłem za odłożone przeze mnie pieniądze. Później zacząłem wynajmować moje mieszkanie w Polsce i z tych pieniędzy tutaj mogłem przetrwać. W ciągu tego okresu miałem czas na poznanie wyspy i jej atrakcji. To był raczej czas na poznanie miejsca, stwierdzenia czy naprawdę chcę tutaj żyć.

W momencie gdy moja córeczka przyszła na ten świat musiałem wybierać czy zostajemy tutaj czy wracamy do Polski. Podjąłem decyzję, że chcę tutaj zostać i żyć dalej. Sprzedałem mieszkanie w Polsce i wybudowałem tutaj dom.

Nastąpił kolejny etap w moim życiu ponieważ pieniądze z wynajmu się skończyły i trzeba było zacząć jakoś dalej egzystować. Jak człowiek się już jakoś tutaj zainstaluje to koszta życia są bardzo niskie i za małe pieniądze można skromnie ale za to zdrowo i przyjemnie żyć. Głównym moim celem było i jest by móc przeżyć bez większych środków finansowych. Więc wraz z rodziną mojej żony zbudowaliśmy łódkę rybacką która nam zaczęła dostarczać świeże ryby.

Zacząłem uprawiać swoje warzywa i owoce które dostarczają nam cały czas pożywienie.

Od samego początku mojego pobytu tutaj, przyjeżdżali do mnie w odwiedziny czytelnicy mojego bloga i w momencie kiedy zbudowałem swój dom powstała możliwość wynajęcia pokoi u mnie i poznania bliżej tego magicznego miejsca. Odpowiadając na twoje pytanie jak wygląda moja codzienność teraz. Kiedy są u mnie goście to większy czas spędzam z nimi, organizując różne atrakcje i wszystkie rzeczy aby ich pobyt był jak najbardziej udany. To nie znaczy, że nie mam wtedy czasu dla swojej rodziny.

Zawsze kręci się wszystko wokół naszego domu.

Turyści przyjeżdżający do mnie zazwyczaj mają dosyć resortów, typowej turystyki i chcą zobaczyć jak wygląda życie na Filipinach czyli rodzaj tropikalnej agroturystyki. W momencie kiedy nie ma gości głównie koncentruje się na swojej rodzinie, zajmuję się ogródkiem, pływam w morzu i tak właśnie czas pięknie powoli leci. Jednak i tak martwię się o przyszłość i o dalsze losy, nadal muszę walczyć o przetrwanie ale chyba nie jestem sam, wszyscy zmagamy się z tym problemem. Tylko ja wybrałem trochę inne miejsce do tej walki.

4. Co najbardziej męczyło Cię w Polsce ?

Najbardziej męczyło mnie życie w przysłowiowej zamkniętej klatce, którą stworzył mi system i nie odpowiedni ludzie. Robienie czegoś na siłę, kierowanie się schematami, wsiąkanie coraz głębiej w ten chory system.  Życie w takim środowisku powodowało strach przed czymś nowym, umysłową pustkę która była zapełniana przeróżnym bzdurami które tak naprawdę nic dobrego nie wnosiły do mojego życia. Nie było czasu by zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na to wszystko ze świeżego, nowego punktu widzenia, zobaczyć po prostu prawdę.

5. A teraz trochę odwrotnie czy tam w filipińskim raju… są rzeczy których do tej pory nie możesz zrozumieć, zaakceptować, które doprowadzają Cię do szału ?

Oczywiście, że są takie rzeczy które doprowadzają ciebie czasami do szału i są kompletnie przez nas nie zrozumiałe. Żyjąc na Filipinach już prawie pięć lat doświadczyłem wiele dziwnych sytuacji i wydaję mi się, że w jakimś stopniu  uodporniłem się na te rzeczy. Tutaj jest zupełnie inny świat, gdzie są inne zasady i inne reguły życia.

W końcu my jesteśmy „obcymi” i albo akceptujemy tutejsze zwyczaje i wchodzimy w ten świat, albo jeżeli nam się coś nie podoba to zawsze możemy się wycofać i przenieść się do innego miejsca lub wrócić do Polski. Podsumowując, wolę tutaj zmagać się z  problemami niż np. w Polsce.

Generalnie wszystkie takie różne, dziwne, kłopotliwe aspekty życia jakoś naturalnie, szybko znajdują rozwiązanie.

6. Jak myślisz co dziś byś robił i jak wyglądałoby Twoje życie gdybyś nadal mieszkał w ojczyźnie ?

Często się nad tym zastanawiam. Cały czas jestem trochę rozdarty ponieważ strasznie tęsknię za moją rodziną w Polsce. Z drugiej strony wiem, że dobrze robię będąc tutaj, budując moje nowe życie. Wracając do pytania. Prawdopodobnie dalej bym siedział przy biurku w biurze i kontynuował ten rodzaj egzystencji. Żyjąc na Filipinach tak naprawdę krótki czas przeżyłem tyle niesamowitych przygód, poznałem setki niesamowitych ludzi, poznałem kompletnie nową kulturę. W jakimś stopniu byłem rybakiem, zbudowałem od podstaw swój dom, zacząłem uprawiać warzywa, miałem bliską styczność z miejscowymi szamanami, przeżyłem największy na świecie tajfun, nauczyłem leczyć siebie oraz moją rodzinę medycyną naturalną.

W ciągu paru lat w moim życiu zaistniało tyle magicznych, niesamowitych rzeczy, że nie wiem czy żyjąc w Polsce coś takiego przydarzyłoby się w ciągu np. dziesięciu lat.   

 

7. Do tej pory nie wspomniałeś o „Filipino time”, może powiesz o tym kilka słów dla „niewtajemniczonych”

„Filipino Time” czyli filipiński czas. Jest to pewien rodzaj miejscowego zwyczaju, nawyku, przyzwyczajenia które głęboko weszło w kulturę Filipińczyków. Można by też powiedzieć, że jest to w jakimś stopniu sposób na życie. Chodzi o to, że tubylcy mają bardzo luźne podejście do czasu. Co ma być zrobione dzisiaj, może to być zrobione jutro. Nikt nigdzie się nie śpieszy, wszystko dzieję się powoli. Jeżeli umawiasz się z Filipińczykiem na jakąś godzinę to bądź pewny, że przyjdzie na spotkanie minimum godzinę później. Na początku było to dla mnie trochę trudne do zaakceptowania, trzeba się po prostu do tego przyzwyczaić i zacząć odpowiednio planować różne rzeczy. Ich zdaniem czasami jest nieładnie być punktualnym. Tak jak kiedyś powiedział Pan Cejrowski:” My mamy zegarki a oni mają czas”. (coś w tym jest)

Powiem szczerze, że taka opcja bardzo mi odpowiada. Przez takie rozwiązanie unikamy stresu i prędkości. No bo tak naprawdę po co się śpieszyć, na wszystko jest czas. Ja sam osobiście żyjąc tutaj przestałem używać zegarków i czasami kiedy potrzebuję wiedzieć która jest godzina to po prostu patrzę na pozycję słońca na niebie. Generalnie na samym początku może to być dla nas irytujące ale z czasem człowiek do wszystkiego się przyzwyczaja.

8. Pozostańmy jeszcze moment w temacie filipińskiej kultury- „bujak” i „tawi-tawi”, o co w tym chodzi ?

Tutaj wchodzimy w temat miejscowej kultury, który to temat jest strasznie obszerny. Na swoim blogu opisuje dokładnie wszystkie te różne zagadnienia, więc jak ktoś chciałby dowiedzieć się więcej o lokalnych zwyczajach to zapraszam do lektury. Postaram się teraz  jak najlepiej odpowiedzieć na twoje pytanie.

Filipiny tak jak i inne kraje na świecie mają swoją unikatową tradycje i lokalne zwyczaje. Tutaj sytuacja wygląda tak jakby czas zatrzymał się ze sto lat temu. Nadal praktykowane są różne obrządki oraz wszędzie napotykamy się na starodawne wierzenia. Filipińczycy są również mocno wierzący i twardo stoją za kościołem katolickim. Po prostu przez lata połączyli sobie wierzenia katolickie z ich korzennymi tradycjami. Jeżeli im to odpowiada i pomaga w codziennym życiu to moim zdaniem nie ma nic w tym złego. Tubylcy bardzo mocno są związani ze sferą duchową, mam namyśli z duchami. Nad wszystkimi tymi aspektami czuwają miejscowi znachorzy (szamani), którzy są bardzo poważnie traktowani oraz mają olbrzymi szacunek u lokalnej społeczności.

Wymienię teraz kilka przykładów by pokazać jak bardzo te starodawne wierzenia weszły w codzienne życie:

Istnieją odpowiednie daty na rozpoczęcie budowy domu, specjalne rytuały związane z budową. Teren na którym ma powstać konstrukcja jest specjalnie przez szamanów sprawdzany czy nie jest przeklęty.

Są specjalne rytuały związane z sadzeniem drzew oraz ich wycinką. Są miejsca gdzie przebywają duchy (oni mówią, że to są osoby których my nie widzimy) i w tych miejscach musimy uważać żeby nie zakłócić ich spokoju. Nadal aktualnym tematem tutaj jest rzucanie uroków, podobnie jak np.: w Polsce wiele lat temu. Przechodząc do sedna czyli do wyjaśnienia dwóch zagadnień które podałeś w pytaniu.

„ Bujag” – jest to rodzaj anty zaklęcia (obrona) na rzucane uroki. Jeżeli ktoś mówi, że jesteś przystojny lub masz fajny motor, twoje dziecko jest bardzo ładne i mówi to osoba obca dla nas, to wtedy powinniśmy odpowiedzieć jej „Bujag”. Nigdy nie wiadomo jakie zamiary ma ta osoba- w pobliżu mogą przebywać złe duchy gdzie finalnie nie wypowiadając anty zaklęcia możemy się rozchorować.

„Tawi-Tawi” – jest to również rodzaj anty zaklęcia (obrona) przed osobami których nie widzimy. Te dwa słowa musimy powiedzieć gdy: wchodzimy na obcy dla nas teren i chcemy wyciąć jakieś drzewo czy nawet jakąś roślinę, jak chodzimy w dziwnych miejscach po zmierzchu, na cmentarzu, jak mamy zamiar załatwić nasze fizjologiczne potrzeby gdzieś w naturze. Wszystko to jest po to by przeprosić duchy, że wchodzimy na ich teren lub żeby ich w jakiś sposób nie urazić. Nie stosowanie się do tej reguły również może grozić nam chorobą.

9. Na wyspie mieszkasz już prawie 4 lata, jakie są główne różnice pomiędzy mentalnością Polaków i Filipińczyków ?

Na początku zacytuję tutaj moją filipińska żonę, do jakich doszła wniosków będąc ze mną w Polsce przez trzy miesiące. Po kilku dniach pobytu moja żona była zdumiona, że ja preferuje życie u niej w wiosce gdzie jest bieda, gdzie nie ma dostępu do wielu rzeczy i usług.

Po miesiącu czasu powiedziała do mnie: „Michał, o co Wam tutaj wszystkim chodzi? To jest jakiś dom wariatów. Po pierwsze czuję wszędzie jakieś dziwne wibracje, że ludzie są tutaj jacyś dziwni. Macie wszystko co Wam potrzeba gdzie my tylko możemy marzyć o takich rzeczach. Macie piękne domy, samochody, ładne ubrania, jecie dobre jedzenie, generalnie dobrze żyjecie a cały czas większość ludzi chodzi smutna, narzeka, kłóci się itp. Wiesz co Michał, ja chyba wolę już żyć u mnie skromnie ale bez żadnych dziwnych stresów i tego całego dziwnego klimatu. Tutaj ludzie są po prostu smutni”

To jest obserwacja filipińskiej dziewczyny z prowincji która w wieku 30 lat pierwszy raz w życiu była gdzieś za granicą. Szczerze mówiąc byłem nieźle zaskoczony jej słowami, chodzi mi o to, że tak to odebrała. Generalnie zgadzam się z nią. Tutaj mieliśmy obserwację mojej żony podczas pobytu w Polsce a teraz napiszę swoje obserwacje żyjąc na Filipinach.

Tutaj ludzie naprawdę biednie żyją, czasami chodzą głodni i nadal na ich twarzach jest uśmiech. Nigdy u nich nie zauważyłem narzekania na cokolwiek. Żyją bardzo, bardzo skromnie ale oni są szczęśliwi.

Żyją w klanach po trzydzieści osób ponieważ w grupie jest łatwiej przeżyć.

Wszystko odbywa się za pomocą wymiany: jeden ma kury, drugi ma warzywa, trzeci jest rybakiem, kolejny umie robić cegły i tak w kółko. Dzięki takiemu rozwiązaniu są w stanie przetrwać. Podczas mojego pobytu tutaj nigdy nie zauważyłem u nich jakiś problemów wewnętrznych, rodzinnych awantur. Cały czas żyją w zgodzie ze sobą.

Żyjąc wśród nich nauczyłem się dystansu do życia, do siebie samego, do pieniądza, do rzeczy materialnych które tak naprawdę nie dają nam szczęścia. Oczywiście pieniądz pomaga nam egzystować ale szczęścia wewnętrznego i spokoju ducha nie kupisz za żadne skarby.

Czasami ciężko mi jest opowiadać o tym, po prostu trzeba to zobaczyć na własne oczy. Kolejna opcja która bardzo mi się podoba to jest to, że nie są oni jeszcze skażeni zachodnią cywilizacją. Naprawdę polecam wszystkim doświadczenia czegoś takiego i nabrania dystansu do tego wszystkiego.

10. Twoja historia inspiruje- przenieść się z polskiej stolicy na filipińską prowincję- i to z fantazji… Wielu Polaków pewnie chętnie by się z Tobą zamieniło (w tym my jako pierwsi !) Czym powinny charakteryzować się osoby chcące powtórzyć Twój wyczyn ? Kto się zaaklimatyzuje, a kto raczej z góry powinien założyć że to miejsce tylko na wakacyjną przygodę ?

Nie ma reguły na to czy ktoś się zaaklimatyzuje czy nie. Wszystko zależy od danej osoby, od charakteru, co komu odpowiada i jak chce żyć. Jednemu się spodoba i będzie chciał tutaj zostać a drugi powie, że absolutnie takie życie nie jest dla niego. Tak jak mówiłem wcześniej, są plusy i minusy życia na Filipinach, tak jak w każdym innym miejscu na ziemi.

Zawsze mówię osobom które od razu chcą się przeprowadzać i rzucać z dnia na dzień swoje życie w Polsce. Najpierw przyjedź na okres próbny na przykład na trzy miesiące i wtedy zobaczysz czy tobie to odpowiada czy nie.  

 

11. Może zgodziłbyś się „sprzedać” nam jedną z wielu niesamowitych historii z wyspy. Coś co rzeczywiście miało miejsce, a brzmi niewiarygodnie…

Chyba najtrudniejsze dzisiaj pytanie ponieważ tych historii jest cała masa. Wszystkie swoje przygody opisuje na blogu i tam można zapoznać się ze szczegółami. Na pewno muszę wspomnieć o medycynie naturalnej i jej mocy. Byłem świadkiem tylu niesamowitych uzdrowień i również też wiele razy byłem sam tutaj leczony tymi metodami. Również niesamowite są historie związane z miejscowymi znachorami (szamanami) i duchami. Jeżeli miałbym wybierać niesamowite wydarzenie to chyba poród mojej córeczki. Generalnie miała rodzić się za pomocą cesarskiego cięcia. Finalnie dzięki specjalnym masażom znachorki poród odbył się naturalnie i trwał tylko osiem minut. Po tej całej akcji moja żona po trzech dniach była już na nogach a ja przez te wszystkie nerwy jakie przeżyłem wylądowałem chory w łóżku na dwa tygodnie.

12. Co powiedziałbyś ludziom którzy mimo Twojego przykładu twierdzą, że żeby żyć na tropikalnej wyspie w raju… trzeba mieć ogromny majątek ?

Oczywiście trzeba mieć pieniądze na start ale nie wymaga to zbyt dużego kapitału. Wszystko zależy od naszych potrzeb i w jakich warunkach chcemy żyć. Jeżeli zrobimy wszystko powoli, na spokojnie i z głową to wszystko będzie ok. Wiadomą rzeczą jest to, że finalnie w ogóle bez gotówki ciężko będzie żyć. To co ja próbuje robić to po prostu zminimalizowanie użycia pieniędzy. Wszędzie, gdzie byś nie był musimy walczyć o przetrwanie tylko zależy jakie miejsce sobie do tej walki wybierzemy i w jakich okolicznościach przyrody będzie się to odbywać.

13. Na dzień dzisiejszy… jeżeli nie na Filipinach to gdzie ?

Tutaj mam swoją nową rodzinę i dom więc będę walczyć do końca żeby tutaj móc zostać i żyć. Co przyszłość mi przyniesie tego nie wiem. Może być tak, że przeniesiemy się do Polski lub w inny zakątek naszej pięknej, magicznej planety Ziemi.

Wielkie dzięki za wywiad ! Trzymaj się i do ponownego zobaczenia !