Nie po drodze

~

Główna treść

Wejście smoka!

DATA: 10.09.2013

Wejście smoka!

Krótko mówiąc jesteśmy w Chinach!

Miało być inaczej, ale to jedyna opcja... czyli dlaczego tymczasowo z facebooka musimy przenieść się na stronę.

Z Tatarstanu na granicę mongolsko-chińską czyli jeden wielki chaos, wiemy. Postaramy się to w międzyczasie jakoś "wyrównać". Problemu chińskiej cenzury internetu nie wyjaśnimy Wam napewno lepiej niż autorka blogu "Pojechana" więc pozwolimy Was sobie przekierować:

http://pojechana.pl/2013/04/great-firewall-of-china/

Już przeprawa przez chińską granicę pokazała, że łatwo nie będzie. 

Przekroczyć ją na rowerach? Nierealne bo... to nielegalne. Chyba że spakujesz je w jakiś samochód i nawet chętnie Ci pomogą! Gdzie tu logika? Celnicy i przygraniczni mieszkańcy zwietrzyli w tym niezły biznes... i tak trwa zmowa. Istnieje nawet z góry ustalony cennik tej "taksówkarskiej mafii". (Nas kompletne przejście granicy z rowerami kosztowało np. ok.40zł. Warto podkreślić, że chodzi o dwa 150m odcinki...)

"Rules are rules !" usłyszeliśmy. Na nic zdały się próby i protesty. Musieliśmy ulec.

Pierwsze wrażenia

Ludzie są tu jeszcze bardziej bezpośredni niż w Mongolii. Nie zwracaj uwagi, po co się wysilać? I tak dla zaspokojenia swojej ciekawości będą grzebać Ci w rowerze... Frustrujące - trzeba się przyzwyczaić i żyć z nadzieją, że po takim "przeglądzie" rower pojedzie dalej.

Jedzenie- podejście pierwsze.

Jako fani azjatyckiej kuchni, możemy szczerze powiedzieć, że nawet najlepsze chińskie restauracje na miejscu (w Polsce), nie są w stanie dorównać tu zwykłym ulicznym barom...

 

Pozdrawiamy!